Konfucjusz, Zen i komunizm: AutoStore w podróży do Chin




Podróżnik, poeta i osoba publiczna, Alexander Tkachinsky, podczas swoich 24 lat odwiedził 20 krajów europejskich, a także dostał się autostopem wzdłuż Morza Czarnego przez Eurazję do Chin. Dla Platfor.ma opowiedział o ludziach i niebezpiecznych sytuacjach, które napotkał podczas podróży, a także o specyficznej kuchni chińskiej.

Jestem Kijowem i całe moje życie, z wyjątkiem czasu, kiedy podróżowałem, mieszkałem w stolicy. Kijów jest kwintesencją wszystkiego, co dobre i złe na Ukrainie.

Byłem socjologiem i studiowałem na Wydziale Socjologii i Prawa w KPI. Ale nie poszedłem do magisterium, biorąc pod uwagę, że nie ma gorszej decyzji niż oddanie dwóch lat życia biuru uniwersyteckiemu na Ukrainie. Przystępując do egzaminu państwowego z poduszką na ramię, jako pierwszy z publiczności zdałem egzamin, broniłem się i natychmiast udałem się do Odessy.

Po Odessie zdałem sobie sprawę, że potrzebuję wspaniałej podróży, a jesienią podróżowałem do Europy. Nawiasem mówiąc, mam haniebną wycieczkę z osobą, której nie znasz. Kiedy zobaczyłem na studiach studenckich ogłoszenie dziewczyny, która szukała partnera na wycieczkę do Francji, zgodziłem się. Pokłóciliśmy się dziesiątego dnia pod Lyonem i byliśmy całkowicie podzieleni. Bez romansu, po prostu nie spotkaliśmy bohaterów i zainteresowań. Potem zdecydowałem, że będę podróżował sam.

Kiedy jeździsz autostopem, większość drogi łączy się z kierowcami. A jeśli ty, porywacze, mielibyśmy dwa, to nie byłoby takiej atmosfery „ciotki-a-tete”.

Świetna chińska kampania
Po Europie zacząłem planować podróż do Chin. Miałem swój własny powód, aby pojechać do tego kraju. Mówię po chińsku, którego uczyłem się w szkole, w gimnazjum języków orientalnych. Kiedyś ogólnie myślałem, że połączy moje życie z Chinami. W wieku 15 lat, kiedy uczyłem się w 10 klasie, reprezentowałem Ukrainę podczas światowej chińskiej olimpiady. Zgadzam się, bardzo źle jest znać taki wspólny język i nie używać go.

Planowanie podróży składa się z kilku etapów. Pierwszy to zbudowanie trasy. W mojej wyobraźni mówił o tym: szybko popłynąć po Morzu Czarnym, a następnie przez Kaukaz, szybko zanurkować w Kazachstanie, a od Kazachstanu z Alma-Ata – dotrzeć do Chin. W mojej wyobraźni cała droga powinna trwać miesiąc. W rezultacie zajęło to cztery i pół roku.

Ta trasa była dla mnie bardziej konturem. Zostałem w różnych miastach tak bardzo, jak chciałem. W Biszkeku, stolicy Kirgistanu, zwykle przebywałem przez trzy tygodnie.

Planowanie budżetu

Drugą zasadą podróży jest planowanie budżetu. Istnieje bardzo prosta zasada: ile pieniędzy bierzesz – wydasz tyle. Ile chcesz – tyle, a wydasz. Całkiem prosta filozofia, ale zadziałało to dla mnie.

Przez pierwsze półtora miesiąca wydałem wszystkie pieniądze, które miałem. Potem żył z tego, co zyskało gra na gitarze.

Doświadczenie innych

Czytam raporty podróżnych o krajach, które chciałem dostać. O Chinach Czytałem blogi od dziesięciu do piętnastu. Dowiedziałem się o wizach i Layfhaku. Na przykład, użyłem portal „Hitchwiki” dla avtostoperiv, czytać blogi Zaselyana Max, „Roma.edze” „Dwa autostopowiczów”, „Wowa-puteshestvennyk”. Motywacją do podróży do mnie była książka „Przygody” Artema Chapaya. Ta książka naprawdę „naładowała” mnie podczas wspaniałej podróży. Można powiedzieć, że jestem odpowiednim chłopcem, który chciał wypróbować, jaki rodzaj stawki.

Zakłady, narkotyki i czas wolny

Jak dla beatników, to pokolenie ludzi, którzy nie mogą się odnaleźć, więc odkrywanie innych lokalizacjach geograficznych świata, aby znaleźć swoje własne znaczenie i znaleźć się w świecie, świat sam w sobie – z jednej strony, rozumiem, i z drugiej – kierowały mnie inne motywy niż banalne „znajdź siebie”.

Nigdy w ogóle nie brałem narkotyków, nie jest to dla mnie interesujące. Ale w podróży często je oferowałem. Często zdarzało się to w południowej Francji – w pobliżu Marsylii, w Uzbekistanie, a co dziwne – w południowych Chinach i Laosie.

Spędziłem lwią część mojego czasu w każdym mieście, aby znaleźć gdzie zjeść taniej, dopasować się do kogoś i gdzie grać na instrumencie muzycznym. Innym razem chodziłem w bardzo pięknych miejscach i badałem historyczne centrum.

Gruzja i brat ministra

W Gruzji była ciekawa historia, kiedy mnie sprowadził brat ministra spraw wewnętrznych. Byłem w Batumi, a następnie próbowałem opuścić miasto o 22.00. W Batumi wszystko jest zaostrzone dla turystyki. Zaproponowano mi zostać za 10 dolarów, ale zasadniczo nie chciałem wydawać pieniędzy na mieszkania. Potem poszedłem na drogę do Tbilisi i złapałem samochód z tym człowiekiem. Grał bardzo głośnej muzyki i jazdy przez małe małej wiosce, robił to bardzo cicho, podkreślając (gruziński akcent): „Ty znaesh, dlaczego vыklyuchyl muzykę? Ponieważ ludzie odpoczywają wieczorem. I chociaż jestem bratem ministra, nigdy nie pozwolę sobie na pogwałcenie prawa „. Próbował pokazać, że nie będzie polegać na pozycji swojego brata. I było fajnie.

Leniwi kierowcy autobusów i miejscowi chuligani w Kirgistanie

I prawie przekroczył kirgiskiej góry, w pośpiechu do Biszkeku, ponieważ pozostał do 80 kilometrów. A kierowca wozu powiedział mi: „Zostanę tu dzisiaj, nigdzie indziej nie pójdę”. Na ulicy jest zamieć, koniec lutego. Vylizshy ciężarówki, próbowałem bezskutecznie powstrzymać przez godzinę samochodem, ale kierowca, wiedząc, że nie będą płacić pieniądze, poszedł dalej. Następnie dwóch chłopców w swoim samochodzie przyszedł do mnie i ustąpiła 200 som (około 75 USD – Platfor.ma), chwalony za odwagę.

Zatrzymałem autobus. W autobusie było mi smutno i mówiłem po francusku, udając, że jestem z Paryża. A teraz prawie zbliżamy się (autobusem do Biszkeku, a ten kierowca mówi: „Tęsknię za tobą, żeby przewieźć ostatnie 20 kilometrów, przekażę cię do samochodu”. Przeszczepił nas do znajomych i wybieram się z jakąś babcią.

W rezultacie kierowca samochodu myślał, że jestem Francuzem i groził przekazaniem policji: „Co robisz tutaj w naszym kraju? Dasz dowód. ” Aby nie zejść z drogi, poszłam do połamanego Rosjanina i powiedziałam: „Rozumiem normalność”. Dałem im 5 USD, a oni wypuścili nas z babcią już w Biszkeku. Byłem zakładnikiem sytuacji, a dokładniej zakładnikiem leniwych kierowców i miejscowych chuliganów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *